Aneta Borowiec

Koza, a narzeczonego masz?

Koza, a narzeczonego masz? – zaczepiał mnie co roku wuj, gdy byłam nastolatką.
– Mam – mówiłam, i wtedy dopytywał, czy to ten sam co rok temu. Gdy mówiłam, że nie, kiwał z zadowoleniem głową: „To dobrze, to dobrze”.
Dialog powtarzał się przez kilkanaście lat, aż w końcu się zmienił. Miałam pewnie już z 26 lat.
– Koza, a narzeczonego masz?
– Mam.
– Czy to ten sam co rok temu?
– Nie.
– To niedobrze, niedobrze. Już pora spoważnieć.

O co chodziło wujowi, zrozumiałam dopiero niedawno. W supermarkecie podczas zakupów. Wpatrywałam się właśnie w dal ponad wyspą z ryżem na przecenie i próbowałam zmotywować się, by iść dalej, gdy przede mną stanął wysoki brunet. Pewnie normalnie by nawet na mnie nie zwrócił uwagi, gdyby nie to, że wokół tłum, który szura wózkami i pędzi, a ja stoję i kontempluję plamę na ścianie. Ocknęłam się z zamyślenia, uśmiechnęłam do mężczyzny i miałam iść dalej, ale coś sprawiło, że przyjrzałam mu się uważniej.

Wyglądał znajomo, ale za żadne skarby nie mogłam sobie przypomnieć, skąd znam tę twarz. Najchętniej bym się odwróciła i poszła dalej, udając, że nic się nie zdarzyło, ale zdarzyło się – te kilka sekund, gdy jednak złapaliśmy swój wzrok, było jak obietnica, że nastąpi coś więcej. Że zapytam, jak ma się jego matka lub czy dziecko wyzdrowiało, bo może poznałam go u lekarza. A może to mój lekarz sprzed lat? Ale jak mogłam o cokolwiek zapytać, skoro nie miałam pojęcia, kto przede mną stał?! I gdy pomyślałam, że gorzej być nie może, przypominałam sobie, skąd znam bruneta… i zanurkowałam pod paletę z ryżem, jak pod ostrzałem. Przede mną stał chłopak, w którym kochałam się pod koniec podstawówki!

Wiecie, jak to jest – trzy razy poprosił mnie do tańca na szkolnej dyskotece, potem zapytał, czy może mnie odprowadzić do domu. Nie było daleko, ale zobaczyli nas wszyscy, bo dyskoteka skończyła się o godz. 21 i wciąż było jasno. Poważna sprawa. Nic z tego nie wyszło, nie pamiętam dlaczego. Pewnie telefon od niego odebrała moja mama i nie przekazała wiadomości. Albo nie zadzwonił w ogóle. Albo zadzwonił, ale ja miałam harcerską zbiórkę i nie poszłam na spotkanie z nim. A potem była kolejna dyskoteka i kolejny chętny do odprowadzania. W podstawówce odkrywasz, że serce to mięsień, który ma nieograniczone możliwości naprawy – co tydzień ktoś ci je łamie, ale zaraz o tym zapominasz, bo już umawiasz się z kimś innym.

Dlaczego zatem zanurkowałam w tym supermarkecie przed wzrokiem bruneta? Z przerażenia. Tam, między wyspą z ryżem a konserwami z tyrolską, dotarło do mnie, jak niewiele brakowało do nieszczęścia. Wpadając na tego bruneta o olśniewającym uśmiechu, uświadomiłam sobie, że podobał mi się chłopak, o którym nic nie wiedziałam. Nic! Pomyślałam o innych chłopcach z tamtych czasów i późniejszych – z każdym świetnie się bawiłam, nawet jak byliśmy w kinie na katastroficznym filmie, których nie cierpię. Chodziliśmy na koncerty, niecierpliwie czekałam na ich telefony („Proszę, niech zadzwoni, nie będę jadła czekolady przez tydzień”). I ŻADNEGO NIE ZNAŁAM!

Z żadnym nie pokłóciłam się o politykę, żadnego nie zapytałam, co chce robić w przyszłości, czy woli mieć pracę od 9 do 17, czy umarłby w takiej z nudów. Czy woli zarabiać pieniądze na nową plazmę, czy ratować ginące zwierzęta w Afryce? Czy wyjdzie protestować w obronie demokracji? Czy się modli? Co by zrobił, gdyby po moim wypadku samochodowym musiał przez pół roku podawać mi basen? Sama się nad tym wtedy nie zastanawiałam. Wiem, że nie myśli się o takich rzeczach, jak się ma 17 czy 25 lat, ale przerażająca była intensywność tego, co czułam, mając te 20 lat – ja naprawdę byłam przekonana, że nie tracę czasu, spędzając czas z kolesiem, z którym nie rozmawiałam o niczym poważnym. I dlatego z przerażeniem zanurkowałam pod ten ryż.

W tym numerze pytamy różne osoby o początki ich związków – czasem to była chwila, innym razem miesiące, bo nie ma jednego sposobu na to, by się poznać. Ale jest jeden sposób, by być ze sobą na lata – poważnie rozmawiać.

Zobacz wybrane strony:

Zachęcamy do przeczytania artykułu
Z bliska

Love story bez banałów

Może się zacząć od kostki Rubika lub złości na tego gbura, który siedzi w kącie. Czasem wystarczy chwila, innym razem rozkręca się latami. Ale jak już nas dopadnie, to wiemy, że to to. – Jak się zaczęło? – pytamy dziesięcioro zakochanych i filozofa.

Zachęcamy do przeczytania artykułu
Z bliska

Wszystko zaczyna się w rodzinie

Co sprawia, że widzimy świat w czarnych barwach, że zamiast wsparcia czy współpracy doszukujemy się w nim zagrożeń, zdrad i oszustw? Według naszej rozmówczyni wszystkiemu winna jest rodzina.

Zachęcamy do przeczytania artykułu
Dusza i reszta

Seks pracoholików: raz na pięć lat

Uciekają przed byciem zwykłym, średnim. Nie chcą żyć życiem Kowalskiego. Pracują ponad miarę, uprawiają najcięższe sporty, no i unikają seksu, bo jakim cudem mają to robić, gdy pracują na 180 proc.? — o seksie pracoholików rozmawiamy z seksuologiem i psychoterapeutą.

Buzi, buzi

A gdyby tak jak w „Purpurowej róży z Kairu” Woody’ego Allena bohater filmu zszedł z ekranu, by nas pocałować? Niektóre ekranowe pocałunki warte byłyby przeżycia. Ale nawet te najpiękniejsze mają swoje mroczne sekrety…

Zachęcamy do przeczytania artykułu
Z bliska

Te 4 zasady nauczą cię rozmawiać i nie rzucać się teściowej do gardła

Jak przestać się kłócić? Musimy ustępować, gdy chcemy się porozumieć – na tym polega sztuka współżycia. Kto tego nie potrafi, niech się nie wiąże z drugim człowiekiem — o konfliktach między ludźmi rozmawiamy z psychologiem społecznym.

Zachęcamy do przeczytania artykułu
Extra

Powąchaj mnie i żyjmy długo i szczęśliwie

Ludzie wąchali koszulki, które wcześniej nosili uczestnicy mojego eksperymentu. Niektóre zapachy się im podobały, ale jedna koszulka nie podobała się nikomu. Wiem, kim był właściciel — twierdzi Gayil Nalls, badaczka zapachów i artystka, która stworzyła zapach świata.

Zachęcamy do przeczytania artykułu
Dusza i reszta

Jak zmienić życie w 9 krokach

W życiu zgubić się jest równie łatwo jak na arabskim targu. Co robić, żeby za rok czy dziesięć lat nie mówić: „Co się ze mną stało? Jak ja tu utknęłam?”. Myślisz, że nic się nie da zrobić? Nieprawda! O rady, jak zmieniać życie, pytamy psycholożkę, terapeutkę, filozofa i księdza. Od siebie dodajemy: „Sięgaj garściami po nowe, ale czasem idź na szarlotkę, którą lubisz od zawsze”.

Zachęcamy do przeczytania artykułu
Dusza i reszta

Co zrobić, żeby poderwał cię właściwy mężczyzna

Podrywanie to temat gorący, w lutym gorący szczególnie. Muszę jednak przestrzec panie przed złudzeniami. Z mojego doświadczenia wynika, że rzadko się zdarza, by mężczyzna poderwał kobietę. Tak sam z siebie — ostrzega Tomek Piątek.

Zachęcamy do przeczytania artykułu
Lekcja historii

Houdini: mistrz ucieczki

Po jednym z występów do garderoby Houdiniego zapukał Arthur Conan Doyle, twórca słynnego londyńskiego detektywa Sherlocka Holmesa. Sir Doyle był pod wrażeniem pokazu, na którym magik przenikał przez mur. Gdy ten skromnie przyznał, że to tylko trik, Doyle mu nie uwierzył. Czy też nakłaniał do morderstwa?

Zachęcamy do przeczytania artykułu
Uroda

Mikrobiom skóry czyli piękna bez mycia

My, dzieci Pasteura i ery antybiotyków, wyrośliśmy w przekonaniu, że zabicie 99,9 proc. bakterii to dobra rzecz. Środki czystości i sterylne warunki miały nas odgrodzić od śmiercionośnego niebezpieczeństwa. To się udało, ale przy okazji wylaliśmy dziecko z kąpielą. Bo sterylność ma swoją cenę.

Zachęcamy do przeczytania artykułu
Extra

Śpioszek i szop pracz: gdy dopada cię kac…

Sposób na kaca? „Jeden dzień Iwana Denisowicza” Sołżenicyna, by uświadomić sobie, że więźniowie sowieckiego łagru mieli gorzej. Lub Miles Davis, ale za żadne skarby świata nie z Johnem Coltrane’em! Historia alkoholu, kaca i wielkich artystów.

Szukaj nas

W kioskach i salonach prasowych

Prenumerata
Okładka numeru Czytaj na tablecie: App Store Amazon Google play i komputerze: Publio.pl