Aneta Borowiec

Stare drzewo lepiej się pali

Nie umiemy mówić o wieku bez nurkowania w banale. Aby nie dotknąć esencji starzenia, zalewamy się słodkościami i pocieszeniami. Jakby turkusowa woda w basenie mogła ukryć brud między kafelkami, syrop klonowy – brak smaku amerykańskich naleśników, a różowe lub niebieskie miękkości z królikami – śmierdzące bąki niemowlaka.
Te odpowiedzi: „18 plus doświadczenie”, na pytanie, które to urodziny. Te: „Masz tyle lat, na ile się czujesz” czy: „Wiek nie ma znaczenia”. Jeśli powtarzasz te bzdury, to znaczy, że o tym myślisz i wiek ma znaczenie („Age is an issue of mind over matter. If you don’t mind, it doesn’t matter” – to Mark Twain. Nie tłumaczę, bo przepadnie gra słów).
W zabawę w udawanie, że wiek nie ma znaczenia, grają od lat media – ostatnio przybiera to formy absurdalnej hipokryzji i czytamy o modelkach na wybiegach w wieku 60 plus. Skoro „wiek nie ma znaczenia”,to po co o tym pisać?
I nawet feministki – te adwokatki, polityczki, psycholożki – wpisują do swoich CV datę urodzenia. Mówią, że nie ma się czego wstydzić. A ja nawet twierdzę, że nie ma o czym pisać. Jakie znaczenie ma data urodzenia? Przecież to nasze osiągnięcia świadczą o nas.
Angielski filozof i polityk Francis Bacon twierdził, że wiek działa na korzyść tylko w czterech przypadkach: stare drzewo lepiej się pali, wino lepiej smakuje, starym przyjaciołom można zaufać, a wiekowych autorów lepiej się czyta. Nie zgadzam się na „tylko” – wiek to zaleta.
Przykład? Nie lubię latać tanimi liniami lotniczymi. Ale nie z powodu peryferyjnych lotnisk, małego bagażu, kolejek czy koszmarnego cateringu, za który trzeba dopłacić. Nie lubię ze względu na stewardesy. Piękne i młode. Patrzę i zastanawiam się, jakim cudem mam uwierzyć, że jak się coś będzie działo, to one się mną zajmą. Że jestem w dobrych rękach, nie mam wątpliwości na pokładzie KLM, Lufthansy czy British Airways. Tam spotykam stewardesy starsze niż 40 lat. – Skarbeńku, nie wyglądasz najlepiej, chcesz tabletkę przeciwbólową? – usłyszałam ostatnio od jednej w British Airways. I wiecie co? Po raz pierwszy usnęłam w samolocie.
Starsze – nie dojrzałe, bo dojrzałe to są jabłka – kobiety nie patrzą krzywo na biegające maluchy. Gdy masz 20 lat, wydaje ci się, że dzieci można przypiąć lotniczym pasem, a buzię zamknąć krówką i zadziała.
– A co ma robić? Przecież to świetna zabawa. Zaraz przyniosę dodatkowe ręczniki – usłyszałam w KLM, gdy mój dwulatek postanowił wykąpać kurczaka maskotkę, i przy okazji mnie, w samolotowej umywalce.
Starsze kobiety wolę w sklepie – tylko takie proszę o pomoc, gdy potrzebuję rady. I w przychodni czy szpitalu. Moja położna miała tyle lat co moja matka i idealnie zimne ręce, gdy dotykała mojego czoła.
Byłam w raju.
W Polsce nigdy nie widziałam starszej stewardesy. Nie wiem też, dlaczego w ekskluzywnych drogeriach do kupienia podkładu za 200 zł zachęcają mnie 20-latki. Chętniej bym wydała tyle pieniędzy, gdybym zobaczyła, jak on wygląda na kimś, kto ma trochę więcej zmarszczek ode mnie.
Nie piszę o kobietach menedżerkach, pisarkach czy przedsiębiorcach, bo to są zawody, w których cenimy doświadczenie, i gładka buzia ma mniejsze znaczenie. Pytanie: dlaczego nie ma znaczenia wszędzie? Bo wbrew temu, co nam mówią wokoło, nie żyjemy w czasach, gdy tylko młodość ma wartość. Gdybyśmy żyli, to byłoby jak w anegdocie, którą kiedyś usłyszałam. Pan w „The Tonight Show with Jay Leno” opowiadał, że w jego wieku umiera się tylko z powodów naturalnych, nawet jeśli przejechałby go samochód – bo przecież gdyby był młodszy, to pewnie by uskoczył na czas.
Bo w życiu nie chodzi o metrykę, ale to, co za nią stoi. Naszą dziewczyną z okładki jest w tym miesiącu Iris Apfel – nie dlatego, że ma 94 lata, ale dlatego, że całym życiem zasłużyła, by być dla nas inspiracją.

Zobacz wybrane strony:

Lipiec 2016
Dziewczyna z okładki

Iris Apfel: Maksymalistka

Spojrzeć w lustro i zobaczyć kogoś innego to najgorsze modowe faux pas, jakie możesz popełnić – mówi Iris Apfel, 94-letnia ikona mody

Zachęcamy do przeczytania artykułu
Lekcja historii

Mary Shelley: Lady Frankenstein

„Frankenstein, czyli Współczesny Prometeusz” Mary Shelley wychodzi anonimowo w 1818 roku. Zostaje uznany za literacki skandal. Jeden z krytyków mówi, że to dzieło uciekiniera z zakładu dla obłąkanych

Zachęcamy do przeczytania artykułu
Z bliska

Supermatki mają dość

Na świecie tylko dwa kraje nie oferują ustawowo ani jednego dnia płatnego urlopu macierzyńskiego: Papua-Nowa Gwinea i… Stany Zjednoczone

maj2016
Z bliska/ Wyniki konkursu!

Nasz polskie śluby

Anna: Ślub w lesie, ja w zielonej sukni, a on… Chyba za dużo naoglądałam się Robin Hooda.
Aleksandra: Gdy spojrzeliśmy na siebie, zaczęliśmy taniec godowy w najlepszym wykonaniu.
Adriana: Fasolka w moim brzuchu była taka malutka
Rozstrzygnęliśmy konkurs "Nasze polskie śluby"

Zachęcamy do przeczytania artykułu
Dusza i reszta

Zakaz fotografowania

Zdjęcie mówi więcej niż tysiąc słów. Ale 18 tys. zdjęć zrobionych czterolatkowi przez babcię to już niezrozumiały bełkot. Na dodatek szkodliwy dla pamięci obojga

Zachęcamy do przeczytania artykułu
Z bliska

Na pewno podgrzeję talerze!

Kawior ze ślimaka? Najpierw myślę, że to jakiś żart. Ale Tomasz Purol, Top Chef, wraca ze słoiczkiem małych, białych kuleczek. Gotujemy razem. Kawior podamy z czekoladą

Zachęcamy do przeczytania artykułu
Dusza i reszta

Bo mnie wszystko denerwuje!

W filmie „Uciekająca panna młoda” bohaterka ucieka sprzed ołtarza i w barze zamawia różne rodzaje jajek na śniadanie. Bo odkrywa, że jadła zawsze takie jak mężczyzna, z którym była. To musi być okropnie irytujące – jeść jajecznicę, której się nie znosi

Zachęcamy do przeczytania artykułu
Dusza i reszta

Tańczę ze sobą z rana

Dla organizmu lepsze są urlopy krótsze, a częstsze. Gdy w ciągu roku dopada nas zmęczenie, popracujmy kilka dni na zwolnionych obrotach

Zachęcamy do przeczytania artykułu
Z bliska

Listy? Na samotność

Nie podoba Ci się, że w człowieku siedzi coś nie z tego świata? A mnie się bardzo nie podoba, że w nim coś jest nie z tego świata, bo to zwrot jałowy, nudny, odbarwiony i zwisający. Licho w kimś siedzi, diabeł w człowieku siedzi, czort w nim siedzi, rogata dusza siedzi – mnie się to tak podoba – pisał w 1952 roku poeta Marian Hemar w liście do przyjaciela.
Kto z nas teraz tak pisze?

Zachęcamy do przeczytania artykułu
Podróże

Dolina Katmandu

Kiedy do autobusu wsiada matka z dziećmi, bez żadnych próśb i pytań biorą je na kolana siedzący pasażerowie. Dwu-, trzylatki siedzą całą drogę jak aniołki, bez słowa i właściwie jakiegokolwiek ruchu. A podróż trwa i trwa…

Zachęcamy do przeczytania artykułu
Jak mnie wychowano

Józefie, czy ty wiesz, co twój syn wyprawia?

Zbigniew Boniek: Na wywiadówki chodziła mama. Kiedy wracała, zawsze padało to samo zdanie: „Byłam tam ostatni raz!”. Próbowałem namówić tatę, żeby on chodził zamiast mamy. – „Nie będziesz narażał mamy na stres” – przekonywałem.
Chyba tylko raz dał się namówić

Szukaj nas

W kioskach i salonach prasowych

Prenumerata
Okładka numeru Czytaj na tablecie: App Store Amazon Google play i komputerze: Publio.pl